Pewnie dla wielu jestem smutasem, ale trudno. Nie jest łatwo spamiętać wszystkie twarze, podzielić je na te na cześć, dzień dobry, czy na dłuższą wymianę słowną. Trudno. Nie potrafię sobie przykleić do ust uśmiechu i brnąć w ludzki potok, odpowiadając na wszystkie : "jak tam, co tam?" oraz, a ostatnio przede wszystkim komplementy pod adresem syna. Trudno mi odpowiedzieć na te wszystkie przesympatyczne zdania, można mieć wrażenie, że jesteśmy jakimiś celebrytami?!
By zbadać przyczynę zdenerwowania i zacietrzewienia niepisowskiej części rodziny i znajomych zmusiłem się wczoraj by obejrzeć "Fakty" i... - łał, nie dziwię się im... Sposób podania "faktów " w "Faktach" jest tak motywujący do krytyki rządzących, że nie dziwota, że ludziska się wkurzają. Natomiast, gdy kiedyś tam oglądałem "Wiadomości", to nie mogłem nie stwierdzić, że rozmijają się one z "Faktami". Gdzie jest prawda? Chyba nikogo to nie obchodzi, byleby oglądający Fakty twierdzili, że obecna władza musi jak najszybciej odejść, a widzowie Wiadomości uważali, że poprzednia ekipa nie może wrócić. Widzowie Faktów mają być wkurzeni, a Wiadomości spokojni. Muszę jednak stwierdzić, że sposób podania wiadomości w Faktach mnie poirytował, natomiast faktów w Wiadomościach mnie rozbawił - skutek, ani jednym, ani drugim nie da się zaufać...
Komentarze
Prześlij komentarz